i odrobina mnie
RSS
poniedziałek, 26 kwietnia 2010
stany niewygodne

Gdy czujesz jakieś napięcie w pięcie, na każdym kroku stan lęku drażni Ci odcisk, i znasz to odczucie o nieznanej Ci nazwie- to czysty niepokój.

Xiu Xiu Gray Death

Martina Topley-Bird Sandpaper kisses

Blueneck Epiphany

 

21:51, lgwomen
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 19 kwietnia 2010
sny i jawa

Dziwne dni za mną, wypełnione przemyśleniami o snach. Są zbyt realne, boję się, że niedługo zacznę nimi żyć. Choć na jawie utrzymuję pion emocjonalny to w snach już nie zawsze.

Nie przypominam sobie jednak abym kiedykolwiek w nich płakała, może tylko w jednym, gdy stałam środku pola w burzę. Nie wiem czy po moich polikach leciały same krople deszczu, czy wymieszałam je ze łzami.

Sny podobno mają odzwierciedlać nasze pragnienia, te najskrytsze. W takim razie pragnę bardzo mało. Zero seksualnych marzeń- czy to zdrowe nie śnić o seksie? Wychodzi na to,że chyba tak. W snach za to ratuję ślimaki, pomagając im szybciej przemierzyć drogę z jednego trawnika na drugi. Czy można w takim razie przetłumaczyć to tak, że niby ratuję mały świat małego żyjątka? A może ja jestem tym małym żyjątkiem razy 50?

Teraz inne seny.

Długie rzęsy. Przez ich długośc nie mogę nosić okularów, wchodzą mi w oczy także. Świat mi zasłaniają? Czy tak to mogę tłumaczyć? Nie wiem.

Sarna. Gdy akcja rozgrywa się w lesie, często gdzieś przemyka między zaroślami. Razu pewnego stałam na polanie, a ona pędziła w moją stronę. Ominęła mnie łukiem. Tłumaczę sobie, że często sama czuję się jak ta sarna.

Słońce, nieodzowny element większości snów. Parząca gardło atmosfera, żółć, ceglany widok budynków. Czasem burza, błoto, pole. I ja prawie rozebrana, tylko majtki i podkoszulek.

Wrzos, pole fioletowego wrzosu po sam horyzont.

Fabryki, budynki przemysłowe, baraki, szopy z blachy.

Lotniska, pełne ludzi, a jakby człowiek nie miał do kogo się odezwać. Z lotniska zawsze ma mnie kto odebrać, zawsze ta sama osoba.

Osoby, szczególnie jedna. Postać z przeszłości. Długie rozmowy, padające konkretne zdania. Rozliczanie się z czasem przeszłym. Słowo "przepraszam" padło jeden raz, nie powtórzyło się. Całe sytuacje, niczym ujęcia filmowe. Zapamiętane dialogi, mimika twarzy, gesty. W sennych majakach są to bardzo zdawkowe zachowania, ale wymowne dla prywatnego odebrania.

Po takich nocnych przeżyciach, zastanawiam się czy to miało rzeczywiście miejsce czy nie.  W snach dostaję to czego w życiu nie dostałam- deklaracji, wsparcia, uczucia, wiary w moje czyny i słowa-rozliczam się z nich. Robię i mówię rzeczy których nie miałam okazji w realny życiu spełnić.

Njadziwniejsze i najważniejsze jednak jest to, że te sny zawsze coś zwiastują i naprawdę się to spełnia.

22:54, lgwomen
Link Komentarze (2) »
środa, 07 kwietnia 2010
podmianka

Bez konkretów dzisiaj. Za to oto królowe mojego odtwarzacza muzyki, dam szansę albumom.

Marina & the Diamonds Obsessionns

Popularna i nagradzana na Wyspach Brytyjskich, sprawdzimy...Zrobiła na mnie wrażenie, polecam resztę.

Daughter Darling Broken Bridge

Chew Lips Karen

Zasłyszane gdzieś, szybko znalezione. Podobieństwo do Orzołek Karen Prezesie:)

Wymieniłam mężczyzn na kobiety, zobaczymy jakie będą rezultaty...

23:24, lgwomen
Link Komentarze (1) »
wtorek, 06 kwietnia 2010
sentymentalny kilof

Z gardła wypluty dzień za mną. Inny niż inne, przeplatany ciężką pracą i nadgorliwymi przemyśleniami. Kończyny ciążyły, plecy bolały jakby ciało odczuwało wagę atmosfery. W powietrzu wisi coś nęcącego, zastanawiające rzeczy się śnią, coś ciągnie, ale w którą stronę jeszcze nie wiem. Ja nigdy niczego nie wiem.

Sentymentalny kilof-jak to ktoś pisał, przycisnął mnie do wilgotnej ziemi.Spojrzenie na siebie-stałam się małostkowa, czepialska, tendencyjna, mało obiektywna, brzydsza w lustrzanym odbiciu, surowa, zimna i nijaka. Ale wiem,że coś w tym lichym obliczu drzemie.

Mała weryfikacja pragnień. Marzenia się zmieniły, już nie chcę podróży dalekich, życia w metropolii i innych. Życzenia są proste, szczegółowe:

-chcę spać nago

-chcę aby ktoś poczytał mi przed snem książkę

-chcę  spokoju.

Muzycznie na koniec ktoś warty zachodu posłuchania.

 

23:13, lgwomen
Link Komentarze (1) »
czwartek, 01 kwietnia 2010
tak naprawdę...

Tak naprawdę wszystkie jesteśmy pojebane. Nie wiemy czego chcemy, raz chcemy wszystko na raz od zaraz, najlepiej na wczoraj. Najlepiej na życie wieczne faceta, a jak się znudzi, niech znika niczym poranna mgła. I to bez konsekwencji. Chcemy żeby mężczyźni uważali nas za inteligentne, a gdy to wygodne udajemy owce na rozdrożu. Chcemy seksu prosto z filmu, ale gasimy lampy, aby nasz cellulit nie ujrzał światła. Chcemy uczuć fajerwerków, motylków  w brzuchu, dreszczyku pocałunków za darmo, a jak już to tylko w promocji. Chcemy zminimalizować koszty własne, ale zabrać jak najwięcej. Jesteśmy sukami w związkach, a potem najwięcej cierpimy, ale z nas ofiary. Chcemy być traktowane jednakowo, otóż od tego jest równouprawnienie, ale obrażamy się gdyby tylko nie przepuści w drzwiach nas mężczyzna. Każde słowo wymierzone w nasz gatunek to szowinizm. Zastanówmy się więc nad sobą, bo beznadziejne jesteśmy w ich oczach.

15:31, lgwomen
Link Dodaj komentarz »