i odrobina mnie
RSS
środa, 30 września 2009
kwaśne deszcze? nie

Pierwszy jesienny deszcz, orzeźwiający. Nie przejmowałam się błotem, kałużami, poślizgnełam się na liści, wywyłało to we mnie śmiech, dziwnie ludzie się patrzyli,ale co mi tam- to mój jesienny dzień i wara mi od niego!!! brzydko mówiąc, przepraszam.

W pracy wspaniale, w domu dobrze, w głowie poukładane na dzień dzisiejszy, w sercu ??? Tak te trzy znaki zapytania wyjaśniają wszystko.

Męczę nadal ścieżkę dźwiękową do filmu "Once". Świetnie się przy niej chodzi, prawie zaczełam tańczyć na chodniku, a skrzypce w tle w niektórych utworach nadają takiej nienazwanej melancholii. Podoba mi się to, że nie jest ona smętna, a wręcz stawia na nogi.

Z kinowych zaległości w końcu obejrzałam "Wojne polsko-ruską" i się szczerze zawiodłam. Może moje wyobrażenia przerosły ekranizację, a może to mój stosunek do książki na tym zaważył? Była ona męcząca, nieprzystępna, taki styl pisania, taki użyty język, i cały w tym sukces owej  powieści.Wolę osobiście "Pawia królowej", druga książka D.Masłowskiej, od razu widać jak się czyta.

Obejrzałam także dziś "Dystrykt 9" i podobało się, chociaż nie przepadam za kosmitami, i temu podobną fikcją. Historia ciekawa, wciągająca. Na kobiecie zrobiło wrażenie, to już coś:)

Następnym dla mnie kinowym new'sem jest ekranizacja Coelho. Dajcie mi żyć bez jego banialuk, życiowych prawd, które każdy dojrzały człowiek już sobie uświadomił. Te same schematy- kobieta, załamanie, chwiejność emocjonalna, odnajdywanie sensu, filozoficzne bzdety, religijne wzmianki, okraszone lekko nutką mistycyzmu ze szczyptą seksu. Typowe. Do tego "Weronika postanawia umrzeć", tak czuję, zostanie przerobiona na hoolywoodzki miał, z Buffy w roli głównej. Przeraża mnie ten fakt, więc tak powiem to jest news z ... kropka

A w lotto nie wygrałam, tak jak z resztą wielu z was:) Ale Ci co nie grają nie wygrywają.

Nocnej ciepłej pory życzę

01:15, lgwomen
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 28 września 2009
druczki podpisiki

Starszne nie lubię używać zdrobnień, choć ma praca zdrobnieniami jest usłana. Moich towarzyszy jednak trakuję jak małych dorosłych, w wielu rzeczach są od nas z resztą mądrzejsi.

Dziś dzień stał pod znakiem biegania, załatwiania formalności związanymi z nową/starą pracą. Cieszę z tego ogromnie, kolejny etap, kolejne wyzwanie.

W dniu dzisiejszym dopadła także mnie gorączka, ból gardła, dreszcze. Dziękuję mojemu"byłemu" (cóż za dziwne stwierdzenie), za dorażną pomoc. Odpowiedając na wasze pytania, mowię- Tak, przyjaźnie się ze swoim byłym. Zawiódł, ale trzech lat wspólnego życia nie jest tak łatwo przekreślić, przynajmniej dla mnie. Ale "powrotów nie będzie" jak to śpiewała Nosowska. O tym jednak kiedy indziej.

Miłego ten tam tego

21:22, lgwomen
Link Komentarze (2) »
niedziela, 27 września 2009
plany zmienne są

Porządek w szafie zaistniał- tadam. Punkt wypełniony. Teksty pospisywane, czekają na tłumaczenie- następny punkt. Gips niedoczekał się mej uwagi, jeszcze troche poczeka. Burzy nie było na me szczęście. Za to był relaks.

Kawa z mlekiem, koc, jeszcze ciepła od lata ziemia, trawa, zaciszne miejsce na ogrodzie wśród krzewów, mp3, zapomniany folder, play, pozycja pozioma,niebo i "Lonely soul" Unkle.

 

 

Daje do myślenia tekst, jak i każdy rozbrzmiewający w uszach dźwięk. Sam na sam ze sobą, i nie zwariowałam:-) Przypomina mi się przy tym zdaniu tytuł książki Jacka Santorskiego "Jak żyć żeby nie zwariować". Polecać nie polecam. Mądre rzeczy, ale jeśli czujesz że sobie radzisz, nie zaglądaj. Na każdego psycholog znajdzie "haka":P

23:11, lgwomen
Link Dodaj komentarz »
wybryki i ich konsekwencje

O konsekwencjach swoich czynów mogłabym pisać i pisać, dobrze wiem co to jest. Zawsze byłam pokorna w stosunku do wszystkiego co mnie spotkało, albo do tego co sama sobie zgotowałam. A było tego sporo.

Brakuje tego moim członkom rodziny, którzy rozdrapują rany jednego dnia, a drugiego chcą aby rany szybko sie zabliźniły. Moim drodzy tak się nie da bez konsekwencji. Postanowiłam że tym razem będę od tego daleko.

W godzinach nocnych spać nie mogąc, przeczytałam do końca rzuconą kąt książkę- "Sen" Lisy McMann. I nie żałuję , że ją wyrzuciłam. Słaby początek trylogi, oby nie doczekał się kontynuacji. Marnowanie czasu, oczu, uwagi. Moim zdaniem nie zasługuję na miano Bestsellera. Bardzo prosto napisana, a przy tym miejscami autorka gubi się, przeskakuję od zdarzenia do zdarzenia bardzo nie płynie,a na dodatek polskie tłumaczenie ma błędy. Jestem na nie,szkoda pieniędzy.


Na dziś też mam plan.

Punkt 1.Przemaglować moją szafę z zacna członkinią mego rodu- kuzynką. Nie znajdziemy w niej przedpotopowych kiecek lub kapeluszy, ale może jakiś rodzynek do reanimacji się schował. Z resztą porządek musi być, w tym celu służy to działanie.

Punkt 2.Przemaglować ścieżkę dźwiękową do filmu "Once", składającą się ze świetnych piosenek, bez wyjątku.

Punkt 3.Rozrobić w końcu gips i nadać mu formę stałą, w celu dalszej przeróbki.

Punkt 4.Odprężyć się i nastroić się na nadchodzący trudny tydzień.

Punkt 5.Nie dać się burzowej atmosferze.

Niedzielnego relaksu bez retorycznych pytań o egzystencje

13:31, lgwomen
Link Komentarze (1) »
sobota, 26 września 2009
sobotnie obowiązki

Posprzątane, zagrabione, skoszone, wyprane, uprane, uprasowane, powieszone, wywietrzone. Cała lista obowiązków rzetelnie wykonana. Jestem z siebie dumna. dobry ze mnie materiał na żonę:) A w dodatku nawet nieźle po tym obowiązkach wizualnie się prezentuję:P

Naładowana pozytywną energią, zmuszę się dziś do przetłumaczenia paru piosenek. Także przetłumacze sobie parę stron książki w oryginalnym angielskim wydaniu. W ten oto sposób uczę się języka angielskiego, co dla poniektórych może wydać się śmieszne. Obiecałam sobie, że gdy tylko znajdę porządną pierwszą pracę, to zainwestuje w siebie i pójdę na kurs angielskiego. Pójdę nie ma co. W końcu w moim planie wieloletnim za kilka lat powinnam:

-siedzieć już w jednej ze światowych metropoli

-być samowystarczalna

-robić to co lubię (do tego czasu postanowić co to ma być)

-być może żyć dzięki swojej sztuce

-być wszystkim czego On pragnie a mieć nie może

Z dziwnych powodów powstał ten plan. Może dlatego aby pokazać, że potrafię więcej niż inni i On myśli. Budowanie przyszłości na przeszłości nie jest chyba takie złe, bez niej nie byłabym teraz tym kim jestem. Musiało minąć parę lat aby zrozumieć Jego, innych i przede wszystkim siebie. Musiało. Lata bólu, frustracji, żalu i poczucia straty, i oto jestem. Przestałam nienawidzić tą jedyną osobę na świecie, pokochałam siebie wreszcie. Stałam się obojętna na opinię innych, już serce mi nie kołaczę jak szalone gdy przeszłość przechodzi niespodziewanie koło mnie na ulicy, nie widzę wrogów na każdym kroku, szanuję z resztą swoich wrogów, nic bardziej ich nie zaniepokoi od mojego spokoju. Nie jestem mściwa, ale daj mi tylko powodów a zranię pierwsza skorpiona. Trzymam rękę na pulsie, aby nic mnie nie zaskoczyło i nie zraniło- zawsze z tarczą na ramieniu.

Ale wywód sie tu zrodził. Otwieram się coraz bardziej,więcej wyjawiam. Czy to dobre? Wypluję, przeżuję i wrócę do codzienności. Tak to dobre.

Wracam więc do planu dnia z milą nuta na koniec

 

 

15:37, lgwomen
Link Komentarze (1) »
sobotniodpoczynek

Sobotni odpoczynek oznacza koszenie trawy. Lubię to zajęcie o ile sama mam na nie ochotę. Pocieszenie takie, że to ostatnie koszenie w tym roku i "pa pa" do następnego roku. A teraz tylko liście, orzechy, grabie, rumieńce na polikach, ciepła herbata.

Dobre wieści dotarły, dostałam pracę, w zadowalającym dla mnie miejscu, za nie zbyt duże wynagrodzenie, ale to dopiero początek mojego rozwoju. Teraz tylko załatwianie papierków i zaczynam nowy etap.

Członek rodziny powrócił po 24 godzinach, jednak wydaję mi się, że nic to w jego postępowaniu nie zmieni. Do terapeuty zgodził się iść, ale tylko z zamiarem wytknięcia mu "psychologicznych banialuk". Zawsze coś, w końcu pójdzie.

Na dziś do czytania dalej to samo, brak czasu ostanio na lekturę. Dzisiaj to nadrobie.

Do słuchania Sia "Soon We'll Be Found". Do obejrzenia parę zaległości serialowych, jak i filmowych.

Życiowej jesienniej melancholi mówi na ten dzień stanowcze "NIE". Miłego ten tego.

 

11:21, lgwomen
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 24 września 2009
wieczór bez zmian

Króluje Caspa'n'Rusko, żaden tam rock'n'roll. Nie dziś czas na tańce, czas na refleksje które przychodzą nieproszone i wkręcają się w głowę. "Zajmij czymś myśli, nie zadręczaj się dziewczyno!" myślę, ale w takich chwilach dopadają zwątpienia i wszystko co złe wraca, przypomina Ci, że jesteś w środku taka krucha i wrażliwa. A na dodatek udawaj, że jest ok, bądź wsparciem dla bliskich, taką ścierą na łzy innych. Ile można tak się truć? Być trutym przez innych i przez własną niemoc?

Więc to mój jad na dzisiejszy wieczór, zbierał się cały dzień, aż przelał czarę goryczy.

Miłej nocy i nadchodzącego poranka, oby jego smak był chociaż słodko-gorzki.

22:53, lgwomen
Link Dodaj komentarz »
dobre wieści w drodze, te złe przyszły szybkim telegramem...

Tak te dobre nie nadeszły, za to te złe jak najszybciej. Smutno kiedy członek rodziny marnuję sobie życie od dłuższego czasu, ty mimo rozmów nie umiesz na niego wpłynąć. Taki to głupi wiek, że trzeba zaszpanować, zakręcić czymś aby inni uważali Cię za kogoś "łał". A potem jak z górki pędzi się w coraz to gorsze gówno i się nim brodzi. Tak naprawdę to nie rodzice, nie nauczyciele tylko środowisko w jakie sie wpadnie ma wpływ na twoje dalsze życie. A do tego jeszcze słaba osobowość, zero asertywności, brak priorytetów, bo kiedy je zdobyć gdy człowiek dopiero co dorasta?

Mam nadzieję że wyjdzie z tego cały i my z nim wszyscy też. Koniec na dziś trudnej prywaty.

Zaczyna się jesień. Uwielbiam tę porę roku z paru powodów:

-wszystko szykuję się do zimowego snu, to jak patrzeć na zasypiające dziecko,pogrążające się w błogi sen

-zapach palących się liści,  kiedy moje włosy przesiąkają jesiennym zapachem

-zasypane liśćmi chodniki i trawniki rano, po południu już zamiecione.Czuję wtedy wręcz ich nagość

-nieodłączne atrybuty jesieni-parasol, czapka(którą zawsze obiecuję nosić, ale nie wychodzi mi to)

-czuję że ziemia oddycha, a ja razem z nią

I wiele innych argumentów dlaczego ubóstwiam jesień. Wszystkie najlepsze rzeczy które mnie spotkały, jak i te najgorsze zdarzyły się w tę porę roku, może i dlatego tak sobie ją upodobałam.

Na dziś do słuchania dub step, w szczególności Caspa and Rusko. Dla wielu nie zrozumiany łomot, a dla mnie wpasowujące się dźwięki w moje lęki.

Milego życia bez nuty dramatyzmu

19:34, lgwomen
Link Komentarze (1) »
środa, 23 września 2009
wpis nr2 dzisiejszego dnia

Nieopierzony ze mnie kurczak jeśli chodzi o to całe "blogowanie". Robię/piszę blog  pierwszy raz, za wszyskie wpadki z góry przepraszam.

A teraz wracam do dźwieków, ołówków, czystych kartek. Wyciszam się..

21:51, lgwomen
Link Dodaj komentarz »
środowe dobre wieści

O tych dobrych wieściach mam się dowiedzieć jutro, więc nie będe zapeszać, bo się nie spełni. Dobry horoskop mam na ten miesiąc (nie wierzę w nie w sumie, ale jakaś perspektywa musi być:]).

Mój jad na dziś znikł, no może brak bodźców seksualnych od płci przeciwnej nadal doskwiera, chociaż specjalnie nie szukam takiego owego bodźca. W pracy lekko irytuję mnie postawa pewnej Pani, ale nie takich ludzi taranowało się na swej drodze.

Lekturę męczę powoli, moje potwory nie zapadły jeszcze w zimowy sen i szybko się wybudzają, tak też nie mam czasu na czytadło.

Za to muzyka na dziś to Muse i ich nowy album, oraz Coma o której zapomniałam, a ktoś mi o niej nieumyślnie przypomniał-dziekuję.

nie zapomnijmy zacząć jutro nowego dnia:)dobrego dnia

18:37, lgwomen
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2