i odrobina mnie
RSS
sobota, 31 października 2009
muzyczna geneza

Od czego zaczeła się moja edukacja muzyczna? Chyba od Bravo, niestety. Spalę się chyba ze wstydu, ale ok zaczynamy...

Jak każda zwykła dziewczynka szybko chciałam dorosnąć, a ta gazeta dawała poczucie dorosłości oraz uznanie wśród koleżanek. Ah te plakaty, ah te wycinki, ah te kolorowe ploteczki. I oczywiście bzdury wciskane takim jak ja małoletnim. Wstyd się przyznać ale byłam w posiadaniu podkreślam kasety Enrique Iglesiasa.. I Łzy też znalazły się zarejestrowane na taśmie, z resztą tych taśm było tak wiele różnych, nagrywanych z łapanki z radia itp. A do tego także różnej maści boysbandy, Backstreet Boys łał co to było, szaleństwo. Dlatego teraz nikogo za gust nie ganię i nie potępiam.

Ale przy tym była jeszcze polska muzyka lat 80tych troche i 90tych. Głównie stare przeboje, dobrze znane, zasłyszane od taty, na koloniach namiętnie śpiewane z gitarą przy ognisku. Bajm, Lady Punk, Kasia Kowalska, Republika, Varius Manx, T.love, Mafia, Perfekt, Kayah plus Bregovic, Kult, Hey, Harlem, Kaliber 44, Rotary, Chłopcy z Placu Broni, Myslovitz itd. - duży miszmasz, niektóre kiczowate, teraz to wiem. Ale był to czas przemian, nowy rząd, Solidarność '88. Polska scena muzyczna mogła wreszcie odetchnąć, w końcu brak cenzury, zmiana mentalności. Ludzie potrzebowali lekkich piosenek aby odciąć się od tego, zrelaksować, rozerwać. Ile można było traktować muzykę jako przekaz smutku, głos umęczonego narodu.Czasy te potrzebowały oddetchnąć świeżym powietrzem. Mimo iż rok 1988 to rok mojego urodzenia, dobrze poznałam z historii ten okres, Jacka Kaczmarskiego i jego twórczośc też, głównie ze śpiewników taty.

Zeszłam i zgubiłam trochę wątek. Tak więc rozumiem, że polska muzyka rozrywkowa dopiero raczkowała, a z drugiej strony był bardzo dojrzała i świadoma przemian politycznych. The end na temat Poland Music.

Zahaczyłam także o musicale takie jak Grease, Dżwięki muzyki oraz Hair (coś pięknego). Ale nie zagłębiałam się dalej w nie.

Dorastałam, kolonie zamieniłam na obozy, i w ten sposób w moim życiu zrobiło się rockowo. Do tego doszła muzyka zagraniczna, dużo muzyki zagranicznej. Him, Matallica, Guano Apes, System of a down... Żal mi teraz, ale słuchałam tego co było na bierząco, nie poświęciłam czasu na legendy takie jak Led Zeppelin, Deep Purple, Bob Dylan. Ale robię to teraz, gdy człowieczek już dojrzalszy.

Kontunuując, obok obozowych przyśpiewek w moich uszach wylądowała także Björk, Sinéad O'Connor, Coma(zafascynowana trafiłam na koncert, gdy byli tylko znani lokalnie w Łodzi, Adam Kołaciński puszczał namiętnie ich w radiu), Evanescence, Dido, Eldo oj i duzo dużo, o których nie pamiętam na chwilę obecną. Były jeszcze eksperymenty ze ska i punkrockiem.

Nadeszły czasy liceum, po potyczkach życiowych zamknęłam się na muzykę, głównie na radio. Na smutne piosenki reagowałam jak wampir na czosnek, pozostała ze mną tylko Katarzyna Nosowska, śpiewająca prawdziwie, brutalnie, bez ogródek. Pisałam już z resztą o jej twórczości, nie będę powielać słów.

No tak zamknełam się, ale człowiek bez dźwięków żyć nie może. Zaczełam więc obcować z elektroniczną stroną muzyczną, także ze względu na kogoś kto kiedyś mnie, że tak nazwę "fascynował". Swoje poszukiwania w tej dziedzinie rozpoczełam sama. I tak wróciłam do jednej kasety. Nie wiem jak ona trafiła w moje posiadanie, będąc w podstawówce słuchałam jej pokryjomu na walkmanie, jakby była siedliskiem zła. W szkole jednak nikt nie chciał na jej temat ze mną gadać, odpuściłam, ale już wtedy mi się podobała. Voodoo People The Prodigy wróciła do łask. Szeroko pojęta muzyka elektroniczna jest ze mną po dziś dzień, drum'n'bass, dubstep, technoid, breakbeat, electro, jungle, darkstepy. I teraz można rzucać dj'ami jak z rękawa począwszy do Andy C, Marky'go, Mufflera, Counterstrike, Concord Dawn... po Pendulum, Chris'a Renegate, Skream'a, Noisia, Commix, Panacea, Spor'a, Dirtyphonics, Chase'n'Status... Mocno, szybko, głośno, a jeszcze przy tym jakieś wstawki symfoniczne albo wokal, ja się rozpływam.

Na dzień dzisiejszy pogodziłam się ze smętami, słucham rzadko, ale słucham. Nie zamykam się na inne nurty, poszukuję, porównuje, wracam do starych utworów. To co przesłuchałam w życiu jest we mnie i zostanie, nikt mi tego nie zabierze.

Jestem skarbnicą zarejestrowanych dżwięków, sumienie wyselekcjonowanych przez moje serce i myśli.

19:25, lgwomen
Link Komentarze (1) »
piątek, 30 października 2009
matka

Widziałam chyba dziś swoją matkę. Dobrze wyglądała, jeśli to w ogóle była ona. I to na tyle.

16:49, lgwomen
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 29 października 2009
gone fishing

 

Zapowiedziana notka jakoś niepotrafi się spłodzić, tak więc cierpliwości.

W pracy jak zwykle, dziś cudków liczba sześć i masa małego testosteronu :) A tak to jeszcze Droga Pani Ania szuka mi męża i ba ma jeszcze nawet kandydata, ta... Jak się z tego teraz wyplątać... Czy ja wyglądam jak chodzący akt desperacji szukający męża,  raczej nie.

U mnie dziś muzyczny czwartek. Niektórzy mają środy, tak więc czwartek będzie jedynie mój. Zarezerwowane.

Propozycja Pierwsza to Second Person Gone fishing, polecam także reszte ich twórczości.

Propozycja Druga to Friendly Fires i Kiss Of Life , fajny kawałek, i jak ten człowiek tańczy, bez krempacji,wstydu, jak go stopy i biodra poniosą, szaman:)

Pozycja Trzecia i ostatnia na dziś to coś co mnie ucieszyło. Kawałek promujący film Harry Brown, wykonany, wspóltworzony przez Chase'a & Status'a wraz z Plan B. Panowie się już wcześniej spotkali, zaowocowało to świetnym kawałkiem Pieces. Może ktoś nie lubić muzyki elektronicznej, bo kojarzy mu się jedynie z techno itp. Ja kocham drum'n'bass, dubstep i tak dalej, a przy tym okraszone dużą ilością wokalu dźwięki nabierają nowego znaczenia. ale o tym kiedy indziej  się rozpiszę.

Tak więc oto Chase & Status ft Plan B End Credits

Dodam jeszcze że ubóstwiam brytyjską muzykę i może zadziwie Was, ale także brytyjską urodę..

18:10, lgwomen
Link Komentarze (1) »
środa, 28 października 2009
błoto glina liście

Czyli tor przeszkód w drodze do pracy. To jedyna wada jesieni.

W pracy pozytywnie za to, mimo iż mam chyba zapalenie oskrzeli, coś się złego dzieje w mej małej piersi. Za to małe cudki stają się coraz bardziej reformowalne, mniej płaczliwe, co z resztą zdarza się bardzo sporadycznie  teraz. Nawet dogadać się już mozna, "bijabijabu" w wydaniu S. to zwyczajne gilgotki, które uwielbia, a "kupe mam" w wydaniu A., to nic innego jak podpucha a by Ciocię rozśmieszyć. Takie małe a takie cwane:) Dorośli wymiękają.

Dziś ktoś mnie spytał "Czy lubię dzieci?", co za głupie pytanie nie? Ja można lubić dzieci. Równie dobrze można zadać pytanie "Czy lubisz ludzi?", jest identyczne. Wiadomo, że każdy jest inny, tak samo dziecko każde jest inne. Więc odpowiedziałam,że lubię oczywiście dzieci tylko z wyjątkami, na co zostałam obrzucona paroma epitetami i pogardzającym spojrzeniem. A niech się ten ktoś... właśnie. Moje zdanie nie dla każdego musi być idealne. A moje cudki w pracy są wspaniałe i nie ma tam wyjątków, mówię już na zaś, aby o coś nie zostać posądzona. Jestem dobrym człowiekiem na dobrym miejscu:)

Zaczełam wreszcie Mężczyźni, Którzy Nienawidzą Kobiet Larssona, narazie niemrawo, ale wiem że sie rozkręci, mam na to gwarancję.

Na dziś jeszcze bez planowanego wpisu, przygotowuje się do premiery narazie, nie będę go nadmiernie stresować. Na dzisiaj także bez muzyki, nadal męcze Damiena Rice i Sofę, na zmianę z La Roux, i to ostatnie nie jest takie złe, podoba mi się szczególnie kawałek Tiger lily, wpada w ucho.

Rozpisałam się kompletnie bez namysłu , ot głupia ciemna blondynka ze mnie, ale jestem w takim razie wiarygodna:)

 

21:37, lgwomen
Link Komentarze (1) »
wtorek, 27 października 2009
zaserwować wam coś

Typowo jesiennego, utwór jak to po mnie sie można spodziewać w wykonaniu i autorstwa zespołu HEY Byłabym.

U mnie jednak nikt nie bywa, jestem bezpańska, nikt mnie nie miewa, mimo iż 24h jestem dostępna:) Muszę zabrać się do roboty:) I mieć gest, czas i chęć... I teraz to człowieku urzeczywiśnij w jednym czasie u boku jakiegoś fajnego mężczyzny. To strasznie trudne. Brutalnie ale prawdziwie.

Nastepny wpis jest w trakcie przygotowania. Będzie o tym co się słuchało kiedyś, co inspirowało, a co teraz można by uznać za tandetne. Czyli geneza mojego muzycznego i nie tylko gustu.

 

17:24, lgwomen
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 26 października 2009
ludzie brak wam humoru

Coś dla poskromienia jesiennej nostalgii :)

Dziś poczułam się kobietą, w dodatku przez przemiłego Pana lat być może około 70? :]

rukutukutuktuktum... to moje wolne tłumaczenie:)

22:23, lgwomen
Link Komentarze (1) »
niedziela, 25 października 2009
cover power

Cover, co to jest? Nic innego jak nowa aranżacja utworu znanego już publice. I właśnie taki jeden przykuł moją uwagę specjalnie. Sama piosenka normalnie w rzeczywistości jest tak pusta, że nieda się tego opisać. Za to cover jest wykonany zabawnie, lekko i bez jakiegoś wielkiego komercyjnego patosu. I dochodzę do wniosku, że nawet z najgorszego "g***a" da się zrobić coś fajnego.

12:30, lgwomen
Link Dodaj komentarz »
piątek, 23 października 2009
wreszcie wolne

Po całym tygodniu chodzenia do pracy na godzinę 6 rano, mam już dość. Wreszcie odpocznę od tych zmęczonych twarzy w autobusie. I wrócę do mojej starej muzycznej trasy, omijając po drodzę szkołę muzyczną, kaczki, komin, plebanie, park gwałcicieli... Pozytywnie więc patrzę na zmianę godzin pracy.

Miałam zrobic sobię przerwę od tego blogowania, ale naszła ochota napisać. Spotkałam dziś znajomą ze szkoły, z półtora roku temu się widziałyśmy. Ona urwała kontakt, niedoszukiwałam się dlaczego. Chcę teraz mi zrekompensować, że się nie odzywała, ciekawe czego chce... A tam, nie będę się doszukiwać drugiego dna, po co mi to.

Rozwaliło mnie jednak to, że miała własne wizytówki. Kurcze może ja jakaś zacofana jestem? W tyle za tą dzisiejszą dorastającą studiującą młodzieżą? A może w tym moim żłobku się w tak szybkim tempie starzeję?

Na dziś u mnie muzycznie-romantycznie. Lamb Softly, i czyż nie prawda, że Lou Rhodes jest piękna?

 

16:30, lgwomen
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 22 października 2009
Znowu nie znaczy, że tak samo

Wyprostowało się wszystko. Jak zwykle panikuję kurwa,"niegrzeczna dziewczynka" mówię sobie w myślach i jak za dotknięciem czarodziejskiego badyla mija to złe, być może jestem schizofreniczką, skoro gadam już do siebie? Nie ważne, potok słów na jedną sekundę przegrywa ze stukaniem w klawiaturę.

Jest dobrze, pozostałam sobą, nie zmieniłam zdania i jeszcze bardziej się w nim utwierdziłam. Jestem sama pod wrażeniem mojego opanowania. Kolejna zaleta dla przyszłej żony:)

Robię sobie przerwę od tego, od tego całego "blogowania", bo mi chyba to niewychodzi? Tak mi się wydaje. Zmieniła sie może formuła tego blogu, zamiast marudzić chcę się nim cieszyć i pisać same pozytywy.

Na dziś jeszcze muzycznie, mrocznie, i tak powiem to, mogłabym się kochać przy tym kawałku...

14:46, lgwomen
Link Komentarze (1) »
środa, 21 października 2009
złe wiadomości

Źle sie dziś śniło, ale i tak zaspałam, niebo i ziemie poruszyłam a by sie nie spóźnić. Udało się, i tyle dobrego na ten dzień.

Sny mnie dziś ostrzegały, dziwne. Nie wierzę w takie rzeczy, a jednak zawsze mnie sny o czymś informują, zawsze się sprawdza. I zrobiło się burzowo na nowo. Nie chcę nawet o tym pisać, że wali się wszystko, znowu...

21:14, lgwomen
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4